Saltar al contenido

Majorka jest jednym z najważniejszych miejsc w biografii Chopina, a tym samym – w historii europejskiej muzyki. Tę jej szczególną pozycję podkreśla otwarta przed kilku dniami wystawa Jestem w Palmie! / Som a Palma! / Sono a Palma! – owoc współpracy między Urzędem Miasta Palmy i Muzeum Fryderyka Chopina przy Narodowym Instytucie Fryderyka Chopina w Warszawie. Bezprecedensowa ekspozycja zbudowana jest z obiektów wypożyczonych ze zbiorów Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie i Archiwum Miejskiego w Palmie, a także Muzeum Majorki, Archiwum Królewskiego, Archiwum Królewskiej Akademii Medycznej Balearów oraz cennych zbiorów prywatnych, w tym Kolekcji Boutroux-Ferrà z Valldemossy i Palau Can Vivot. Wystawa będzie otwarta do 19 października i jest początkiem wieloletniej kooperacji między NIFC a Palmą (w planach są między innymi koncerty i wykłady), starającą się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2031.

Listopad 1838 roku, Majorka.
Na początku pobyt zapowiadał się idealnie. „Jestem w Palmie – pisał Chopin w pierwszej połowie listopada do Juliana Fontany – między palmami, cedrami, kaktusami, oliwkami, pomarańczami, cytrynami, aloesami, figami, granatami itd. Co tylko Jardin des Plantes ma w swoich piecach. – Niebo jak turkus, morze jak lazur, góry jak szmaragi, powietrze, powietrze jak w niebie. – W dzień słońce, wszyscy letnio chodzą, i gorąco – w nocy gitary i śpiewy po całych godzinach. – Balkony ogromne z winogronami nad głową – maurytańskie mury. Wszystko ku Afryce, tak jak i miasto, patrzy. – Słowem, przecudne życie […] – A, Moje Życie, żyję trochę więcej. Jestem blisko tego, co najpiękniejsze. – Lepszy jestem”. 

Na Majorce para kilkakrotnie zmieniała miejsce zakwaterowanie. Zauroczeni częścią Palmy, Establiments, wynajęli w niej dom, jednocześnie rezerwując też cele w zachwycającym, położonym nieopodal klasztorze kartuzów w Valldemossie. Ale już kilka dni później kompozytor nagle zachorował. Wezwano trzech miejscowych doktorów, a George z kochanki zmieniła się w pielęgniarkę, zwłaszcza że, jak się wkrótce okazało, miał to być ledwo pierwszy z coraz silniejszych ataków choroby. Koniec sielanki przypieczętowała nagła zmiana pogody – w pierwszych dniach grudnia spadły ulewne deszcze i znacznie się ochłodziło. „W «Domu Wiatru» (Son’ Vent w lokalnej gwarze) – pisała George Sand – willi wynajętej od señor Gomeza, nie dało się mieszkać. Ściany były tak cienkie, że wapno, którym były pobielone wnętrza naszych pokoi, pęczniało jak gąbka. […] Ten dom pozbawiony kominka był niczym lodowaty płaszcz na naszych ramionach”. „Tymczasem – opowiada w swojej biografii Chopina Marie-Paule Rambeau – kiedy zastanawiali się, jak przezwyciężyć tę paraliżującą wilgoć, otrzymali od właściciela wezwanie do opuszczenia miejsca w jak najkrótszym czasie. Przekonali się, że hiszpańskie prawo obligowało lekarzy, pod karą więzienia, a nawet deportacji, do zgłoszenia burmistrzowi (hiszp. alcalde) wszystkich zdiagnozowanych przez nich przypadków gruźlicy. Nie mogąc wynająć żadnego innego lokum, Fryderyk i George zdecydowali się przenieść na stałe do valldemossjańskiej kartuzji. Końcem grudnia kompozytor opisywał Fontanie w znanym liście swoją celę: «[…] możesz sobie mnie wystawić nieufryzowanego, bez białych rękawiczek, bladego jak zawsze. Cela ma formę trumny wysokiej, sklepienie ogromne, zakurzone, okno małe, przed oknem pomarańcze, palmy, cyprysy; naprzeciw okna moje łóżko na pasach, pod filigranową rozasą maurytańską. Obok łóżka stary intouchable[łatwo wywrotny] kwadratowy klak [grat], do pisania ledwo mi służący, na nim lichtarz ołowiany (wielki tu lux) ze świeczką. Bach, moje bazgrały i moje szpargały… cicho… można krzyczeć… jeszcze cicho. Słowem, piszę ci z dziwnego miejsca»”.